MY CHCEMY BOGA

Moi drodzy bracia, niech to, coście teraz uczynili, będzie dowodem, że razem ze mną – razem z nami tu zgromadzonymi biskupami, razem z całą konferencją Episkopatu Polski – odczuwacie te sprawy i tak samo je stawiacie.
Przed tygodniem mówiłem o tej samej sprawie w Piekarach Śląskich wobec mężczyzn diecezji katowickiej, którzy tam się zgromadzili w liczbie chyba około 200 tysięcy. I wszyscy oni dawali wyraz tej wspólnoty, jaka nas łączy wobec sprawy najdonioślejszej. A my, duszpasterze, kapłani, biskupi, ze szczególną troską myślimy o tym, jak będzie wyglądał nowy rok szkolny w katechizacji.
Bo przecież my wiemy, jak bardzo absorbująca jest ta działalność duszpasterska. Wspomniano w liście biskupów polskich, że zajmuje ona u poszczególnego kapłana-duszpasterza czasem około 30 godzin tygodniowo; u jednego. A teraz pomyślcie, ile stanowi w poszczególnych parafiach, zwłaszcza w parafiach wielkich, wielotysięcznych, gdzie te godziny katechizacji idą już nie w dziesiątki, ale w setki godzin. Na to wszystko musi być miejsce. I to jest nasze wspólne zadanie, drodzy mężowie, rodzice, młodzieży, ażeby ten czas i to miejsce na katechizację, na nauczanie religii naszych polskich dzieci znalazło się również od przyszłego roku szkolnego, tak jak to było dotąd.
Bardzo cenimy wszystkie zadania wychowawcze, wszystkie zainteresowania. Jednakże, jako ludzie wierzący, z najgłębszych pobudek stawiamy na pierwszym miejscu naukę wiary i zasad chrześcijańskiej moralności. Tego będziemy strzegli; będziemy strzegli wspólnie. O to będziemy zabiegali z całą stanowczością, z całą wytrwałością. Będziemy to przedkładali na wszystkich szczeblach władzy: poczynając od najwyższych, kończąc na terenowych. Musi być miejsce na naukę religii katolickiej w naszej od tysiąca lat katolickiej Ojczyźnie! Nie zasłużyliśmy na to, żeby po tysiącleciu, żeby po tych doświadczeniach i próbach najcięższych, rozbiorowych, okupacyjnych, w których Kościół szedł ręka w rękę z narodem polskim, zdawał najtrudniejsze egzaminy, nie wahał się swoich kapłanów tracić tysiącami w obozach koncentracyjnych, żeby po tym wszystkim nie było w Polsce miejsca na naukę religii!
Drodzy bracia, przybyliśmy tutaj na modlitwę, i to wszystko, co słyszymy, musi się stać przede wszystkim przedmiotem naszej modlitwy. Modlitwy wytrwałej. Modlitwa wznosi się ku Bogu, ale drąży także głęboko w sumienie człowieka, w jego duszę. Modlitwa idzie ku Bogu, ale kształtuje także najgłębiej wspólnotę ludzką. Dlatego też w ślad za tym, co powiedzieli nam w swoim dzisiejszym liście pasterskim biskupi polscy, będziemy wytrwale się modlić. Będziemy zanosić do Boga modlitwę w tej najważniejszej dla nas sprawie.
Mamy już takie wypróbowane sposoby modlitwy, teksty modlitewne. Jest pieśń-hymn wierzących Polaków, którą tak często śpiewamy od wielu dziesięcioleci: „My chcemy Boga”; wyznanie wiary i wyznanie woli: „My chcemy Boga!” To wyznanie musi się teraz ze szczególną siłą roznosić po całej ziemi polskiej, po całej archidiecezji krakowskiej; „My chcemy Boga”! Nie tylko chcemy chleba, nie tylko chcemy dóbr materialnych, doczesnych, postępu cywilizacji, rozwoju przemysłu: „My chcemy Boga”!
Z całą siłą musi się to wołanie roznosić po naszej archidiecezji; powiedzcie to wszystko swoim braciom, powiedzcie to w waszych wszystkich parafiach. – Zwłaszcza druga zwrotka tej pieśni: „My chcemy Boga w rodzin kole, w troskach rodziców, w dziatek snach; my chcemy Boga w książce, w szkole, w godzinach wytchnień, w pracy dniach!”
Śpiewajcie to wszędzie: niech to będzie wołanie całego wierzącego społeczeństwa na ziemi polskiej – nieustające wołanie. Jeżeli nie możemy inaczej, to przynajmniej tak wołać będziemy!
I jeszcze jedno. Od czasu naszego Milenium, Tysiąclecia Chrztu, przyjął się zwyczaj śpiewania w Polsce apelu jasnogórskiego; „Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”. Śpiewaliśmy to przed Tysiącleciem, śpiewaliśmy to w Roku Tysiąclecia, śpiewamy dalej. Trzeba, żebyśmy śpiewali; bo przecież tak bardzo wszystkie sprawy Kościoła, ludu Bożego, Ojczyzny naszej wiążemy z Nią, Maryją, Królową Polski; wiążemy z Nią, do Niej się zwracamy tym apelem, w którym jest wezwanie skierowane do nas: „jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”. Potrzeba nam wielkiej czujności.
Drodzy bracia, to nie jest nic nowego; Pan Jezus tyle razy powiedział swoim uczniom: czuwajcie! czuwajcie! Jeszcze wtedy, kiedy ważyły się losy Jego męki w Ogrojcu, przybliżył się do nich i powiedział: czuwajcie i módlcie się, abyście nie weszli w pokuszenie. Dlatego trzeba nam dzisiaj śpiewać apel jasnogórski: jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam. Tak musi śpiewać każdy wierzący Polak, tak musi śpiewać każda rodzina, każda parafia, bo sprawa, o którą chodzi, domaga się czujności, czuwania. Czuwania każdego i czuwania wszystkich.
Drodzy bracia, weszliśmy – wraz z Tysiącleciem Chrztu – w okres nowy, w okres, w którym wiara nasza staje się przedmiotem wielkiej próby. Może są ludzie – są na pewno – którzy w czasie tej próby odchodzą; mówiąc najłagodniej – odchodzą. Pan Jezus kiedyś powiedział do apostołów: „Czy i wy odejść chcecie?” I wtedy Mu odpowiedzieli: „Dokąd pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego!”
Drodzy bracia, wy, którzy tu dzisiaj stoicie, mówicie tak samo do tego Chrystusa, który złoży przez ręce biskupa swoją Ofiarę na ołtarzu: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego! I dlatego zostajemy; zostajemy bez względu na to, ile może nas to kosztować. Zostajemy, bo taka jest nasza wiara, bo tak nam dyktuje nasze sumienie. Zostajemy, bo taką wspaniałą lekcję przekazały nam dzieje naszej Ojczyzny. Zostajemy!
I chcemy, ażeby wszyscy ci, co zostają – czuwali. Czuwali nad sprawą najważniejszą; nad sprawą, która określa naszą przyszłość: sprawą naszej młodzieży, następnego pokolenia.
Drodzy bracia, oto są te nasze modlitwy, które pragnę tutaj z tego miejsca zapowiedzieć. Zapowiedzieć wam obecnym i zapowiedzieć całej archidiecezji: będziemy się modlili. Niech ta modlitwa mówi głośno do Chrystusa i do Maryi: My chcemy BOGA!
Kochana Mateńko za wyproszone Łaski z głębi serca dziękuje.
Proszę nadal o zdrowie i niesłabnącą wiarę dla mnie i mojej rodziny.
Proszę aby córki radziły sobie w szkole i na studiach, aby ułożyły sobie życie. Poznały wartościowych kandydatów na męża.
Mateńko wspieraj mnie abym dała sobie radę z obowiązkami w pracy, proszę tez aby to co robię miało sens i pożytek.
Proszę aby mąż wyszedł z nałogu.
Miej Najlepsza Matko na świecie w opiece całą moją rodzinę.