Kustosz sanktuarium: Całym życiem uwielbiaj Jezusa!
– Świętować zmartwychwstanie to uznać, że całym moim życiem będę uwielbiał Jezusa, będę Mu oddawał chwałę i nikogo innego nie będę wielbił – mówił o. Cyprian Moryc OFM w Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Kustosz kalwaryjskiego klasztoru głosił kazania podczas mszy świętych w bazylice i składał pielgrzymom życzenia.
Kustosz rozpoczął kazanie od stwierdzenia, że w tak uroczystym dniu, trzeba sobie wzajemnie życzyć „życia miłego Bogu, które doprowadzi do zmartwychwstania”.
– Zmartwychwstanie jest najważniejszym wydarzeniem w historii świata i najważniejszym wydarzeniem w naszych osobistych życiorysach. Nic ważniejszego ani światu, ani nam się nie przytrafi. Nie ma innego fundamentu dla naszej nadziei, dla sensu i piękna życia, jak prawda o zmartwychwstaniu – powiedział.
Jezus przez swoje zmartwychwstanie zmienił wszystko. Uczniowie są załamani, pogrążeni w strachu i ciemnościach i uciekają od wydarzeń Wielkiego Piątku. Ciągle szukają Jezusa umarłego. Nikt z nich, mimo zapowiedzi Jezusa, nie spodziewał się, że powstanie z grobu, a Chrystus został otoczony chwałą jeszcze większą, niż miał wcześniej.
– Zabrał na siebie całe zło nasze i całe zło świata. Pozwolił się zmiażdżyć przez zło, umrzeć, aby zmartwychwstać i aby to zło nie miało już ostatecznego słowa ani tu na ziemi, ani w wieczności. To wielka sława, wielki majestat ofiarnej miłości. Nikt nie jest tak wspaniałomyślny, tak odważny i tak bohaterski – tłumaczył przełożony klasztoru.
Zmartwychwstanie Chrystusa otwiera człowiekowi drogę ku niebu i wręcz przyciąga do chwały, jaką został otoczony Syn Boży. Zwracał uwagę, że współczesna kultura usypia człowieka. Jest narkotyczna i odurzająca. Mówił, że mody, trendy i poprawność polityczna mają obecnie w życiu ludzi najwięcej do powiedzenia, a najmniej Chrystus i Jego wieczne słowa.
– I dlatego trzeba się zbudzić. Nie możemy się zadowolić w naszej wierze jakimkolwiek Jezusem, ale Jezusem jaśniejącym chwałą. Jezus musi jaśnieć przed nami, w nas, w naszych słowach, czynach, dokonywanych wyborach. Albo ja żyję, albo żyje we mnie Chrystus. Nie możemy być spokojni, dopóki Chrystus nie będzie jaśniał w nas – przekonywał.
Porównał tę postawę do witraża, który jeśli nie jest dobrze oświetlony przez światło, jest mdły, niewyraźny i nieatrakcyjny. Dopiero kiedy słońce mocno go oświetli, wtedy jest soczysty i widać jego piękno. Chrystus musi być w życiu chrześcijan wyraźny.
W Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego tłumy pielgrzymów modliły się w sanktuarium. Wierni chętnie nawiedzali kaplicę z cudownym obrazem NMP Kalwaryjskiej oraz Dróżki Kalwaryjskie.















