“Dał nam twierdzę ducha” – 406 rocznica śmierci Mikołaja Zebrzydowskiego
– Dał nam twierdzę ducha, która zatrzymała protestantyzm, zatrzymała wynarodowienie i wypranie z tożsamości te ziemie katolickie przecież. Dał Kościołowi, tutaj na południu Polski, miejsce formacji moralnej, etycznej, duchowej, religijnej, narodowej i kulturowej. To miejsce ma ogromne znaczenie, jak pokazały te cztery stulecia – mówił o Mikołaju Zebrzydowskim, fundatorze sanktuarium kalwaryjskiego, o. Cyprian Moryc OFM podczas mszy św. w jego 406. rocznicę śmierci.
Na początku kazania ojciec kustosz omawiał dwa teksty biblijne. Zwrócił uwagę, że Bóg mówi bardzo osobiście o potrzebie ukrycia. Przywołał zdanie z Ewangelii: Ojciec widzi w ukryciu. Zwracał uwagę, że współcześni chcieliby wszystko rozszyfrować i wytłumaczyć, ale Bóg pozostaje ciągle w ukryciu i działa w ukryciu.
– Dzisiaj taki krzyk podnosi się z różnych miejsc ziemi: Gdzie jest Bóg, Nie ma Boga. Jak łatwo kłócić się z Bogiem, negować Jego obecność, Jego istnienie, dobroć, aktywność w świecie, bo nie rozumiemy tego, że On działa dyskretnie, On działa w ukryciu – powiedział.
W dalszych słowach odniósł się do historii Elizeusza I Eliasza oraz relacji, jaka łączyła mistrza i ucznia. Była to niezwykła przyjaźń, głęboka, cenna więź. Ta relacja oddania, uległości, zaufania ucznia i wielkiego szacunku, podziwu i wierności wobec mistrza była zakryta przed innymi, bo była tak dla nich cenna. W Ewangelii odnajdujemy tą samą naukę bycia najpierw uczniem Boga i w ukryciu uczyć się od Niego.
– Takim uczniem był św. Brat Albert. Z pewnością takim uczniem był Mikołaj Zebrzydowski. Nie wyniesiony do chwały ołtarzy, ale przecież tak bogobojny, zasłużony, tak godny czci i pamięci. Chciał być uczniem, bo zbudował sobie pustelnie, zarezerwował piątek, aby przebywać na modlitwie w samotności – zwrócił uwagę przełożony klasztoru.
Przywołując postać patrona dnia, św. Brata Alberta, powiedział, że należał do elit sztuki i cieszył się ogromnym autorytetem w kręgach artystów. Postanowił jednak ją porzucić, bo, jak nauczyła go Ewangelia, nie wolno dwom panom służyć. Biednym i nędzarzom dawał nie tylko jedzenie, ale przede wszystkim godność, zawód, braterstwo i Boga. Swoim braciom i siostrom budował pustelnie, aby odchodzili na słuchanie Boga w ukryciu i umieli człowiekowi dać to, co najpiękniejsze. Kustosz zauważył także podobieństwa w postaci Brata Alberta i Mikołaja Zebrzydowskiego.
– Ten żołnierz, ten fundator, ten magnat, ten wielki człowiek elit, salonów i władzy, był jednocześnie pustelnikiem, pokutnikiem, człowiekiem modlitwy – podsumował zasługi i wielkość fundatora.
Mikołaj Zebrzydowski zmarł 17 czerwca 1620 roku i został pochowany w habicie franciszkańskiego tercjarza w kaplicy Zebrzydowskich królewskiej katedry na Wawelu.
Posłuchaj kazania




















