Bp Ważny: Jesteście dobrym drzewem Boga!

Opublikowano: Kategoria: Aktualności i wydarzenia

20260912_092556-750x500

- Diecezjo sosnowiecka, jesteś cennym skarbem w oczach Boga. Wy jesteście Jego dobrym drzewem, pozwólcie Mu tylko pielęgnować swoje korzenie - mówił bp Artur Ważny do zgromadzonych pielgrzymów podczas diecezjalnej pielgrzymki do kalwaryjskiego sanktuarium.

Wiernych diecezji sosnowieckiej z ich pasterzem i duchowieństwem przywitał o. Samuel Węgrzyn OFM, wikary klasztoru.

Podczas sprawowanej Eucharystii przy ołtarzu polowym, ordynariusz diecezji wygłosił homilię. Przekazał zebranym pięć punktów, które wynikają z fragmentu Ewangelii o budowaniu swojego życia na skale.

- Jesteśmy w domu Matki. Ona była pierwszą pielgrzymującą Kościoła. Kiedy szła z pośpiechem do Elżbiety nie miała mapy, ale miała w sobie "największy kompas" - Słowo, które stało się ciałem pod Jej sercem - powiedział i zaznaczył, że w usłyszanym słowie można się przejrzeć i zbadać kondycję własnego serca.

Pięć wniosków porównał do dłoni Maryi, której trzeba się uchwycić. Pierwszym jest wydawanie dobrego owocu. Najważniejsze jest to, czego nie widać. Drzewo złe nie jest takie samo z siebie, ale dlatego, że ma płytkie korzenie. Maryja czerpała siłę ze słuchania Boga, którego na zewnątrz nie widać, ale korzenie Jej życia były bardzo głęboko.

- Biblijne serce to jest "centrum dowodzenia". To "sejf", w którym trzymasz to, co dla ciebie najdroższe. I znowu słowo skarbiec w Ewangelii, to słowo, które pierwotnie oznaczało spichlerz, w którym magazynowano ziarno na chleb. To jest bardzo ważne. To, co magazynujemy w sercu, staje się chlebem, którym później karmimy ludzi na zewnątrz. Co jest w twoim sercu? - pytał biskup mówiąc o drugim punkcie.

Trzeci "palec" Maryi to obfitość serca. Biskup zwracał uwagę, że zwykłe codzienne zwroty do bliskich i osób spotykanych poza domem pokazują, co jest w sercu człowieka. Zachęcał, by zbadać w sobie, co wylewa się na innych, kiedy życie przynosi sytuacje trudne, niespodziewane i niechciane.

- Czwarty palec: Czemu to wzywacie mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? To jest taka przestroga przed "kanapową religijnością". Łatwo jest śpiewać pieśni na Dróżkach Kalwaryjskich, łatwo jest mieć ciarki na plecach podczas jakiegoś pięknego śpiewu uwielbienia, ale trudniej jest to wszystko zamienić w czyn - podkreślał. Zaznaczył przy tym, że nie można pobożności opierać na samych wzruszeniach, za którymi nie idzie konkretny czyn.

Piątym punktem są słowa z Ewangelii: Każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Kaznodzieja podkreślał, że wkopanie się jest żmudne i wyczerpujące. Wkopać się w głąb, to przedrzeć się przez błoto nałogów, lęku, pychy, aż dotknie się prawdziwej skały, którą jest Boże Miłosierdzie. Przywołał przykład Maryi zakorzenionej w Bogu, który wydobywa dobro spod nawarstwień zła.

Na zakończenie zachęcał, by pobyt w sanktuarium nie był wizytą turystów, ale by zaowocował podjęciem nowego, bożego projektu na życie.

Po mszy pielgrzymi udali się na modlitwę na Dróżkach Kalwaryjskich.

Posłuchaj homilii.