3047
- /
Moja prośba jest wyjątkowo prosta, ale dla mnie to sprawa sensu mojego życia. Pragnę zostać żoną i matką, a nie jestem już młoda, nie mam czasu i wielu lat przed sobą, jak dwudziestolatka. Żyję więc w beznadziei, wciąż upadam pod swoim krzyżem. Nie chcę zostać zakonnicą, a tak właśnie żyję – praca, dom, modlitwa. Staram się wychodzić do ludzi, by kogoś poznać, ale nic z tego nie wychodzi. Narażam się na nowe bolesne zranienia i rozczarowania. Pomimo tego wciąż staram się być wśród ludzi. Chwilami jest mi niewysłowienie ciężko. Bóg i Matka Przenajświętsza są moją Nadzieją. Nie mam już sił. Proszę o wsparcie w modlitwie wszystkich, którzy zechcą za mną się wstawić do Boga i Maryi.
















